Batman: The Telltale Series – City of Light

To było ciekawe wyzwanie, zmierzyć się z Batmanem od Telltale Games. Recenzowanie każdego odcinka osobno to trudna rzecz. O czym pisać, jeśli już przy pierwszym epizodzie omówiłem warstwę techniczną, audiowizualną i rozgrywkę? Jedyne, co zmienia się z odcinka na odcinek, to fabuła, a przecież tej zdradzać nie powinienem.

I wiecie co? Uważam, że wywiązałem się ze swojego zadania dobrze, dlatego w recenzji piątego epizodu pozwolę sobie na SPOILERY – czas rozliczyć się z grą Batman: The Telltale Series! Zakładam, że jeżeli przeczytaliście moje recenzje poprzednich epizodów, to podjęliście już decyzję, czy gra was interesuje, czy też nie. Jeśli decyzja była na tak, to pewnie przeszliście już całość, jako że ostatni odcinek miał swoją premierę jakiś czas temu. Mnie udało się zmierzyć z nim dopiero teraz i chciałbym powiedzieć o nim kilka słów prosto z mostu.

Większość seriali Telltale zaczyna się świetnie, tylko po to, żeby obniżyć loty gdzieś w połowie i wreszcie pokazać taki sobie finał. Takie odczucia miałem grając w każdą grę studia poza pierwszym The Walking Dead. Ale nie zrozumcie mnie źle – bardzo lubię czasem odpalić kolejne pozycje Telltale ze względu na fabułę. Batman: The Telltale Series, w przeciwieństwie do całej reszty, zaczął się bardzo kiepsko, ale po drodze zaintrygował mnie, zaskoczył i wreszcie zachwycił… tylko po to, żeby zaoferować naprawdę kiepskie zakończenie. Jestem zawiedziony, bo tak jak pisałem w recenzjach poprzednich odcinków, cała reszta to typowa dla Telltale otoczka i nawet lepsza niż dotychczas oprawa graficzna nie zmniejsza uczucia obcowania z ciąglę tą samą grą.

Gotham od Telltale jest inne i zaskakuje zmianami. Thomas Wayne okazał się skorupomowanym i okrutnym człowiekiem, a jego grzechy doścignęły w końcu jego syna. Kiedy prawda wychodzi na jaw, do tej pory nieświadomy niczego Bruce staje się wrogiem publicznym numer jeden, a prowadząc własne śledztwo, mające oczyścić go z zarzutów, odkrywa coraz bardziej przerażającą prawdę. Inne są też niektóre postacie znane z uniwersum. Np. Oswald Cobblepot, a więc Pingwin, to przystojny, młody człowiek, w dodatku przyjaciel Bruce’a z dzieciństwa. I chociaż inne persony, takie jak Gordon, czy Dent, nie różnią się prawie wcale od tego, co znamy z komiksów i filmów, to taka mieszanka powoduje, że świat Batmana odkrywa się na nowo z przyjemnością. Niestety, koniec końców, twórcy rozgrywają całość bezpiecznie, ograniczając się do kilku najważniejszych zmian w pierwszych trzech epizodach, prowadząc resztę historii tak standardowo, jak tylko się da. To wielka szkoda, bo liczyłem na naprawdę zaskakujący finał, a otrzymałem sztampę, w dodatku nieumiejętnie posklejaną w całość.

Co gorsza jednak, dostałem znowu produkt wadliwy. Problemy z optymalizacją i wysypywaniem się do pulpitu, towarzyszące pierwszemu odcinkowi, naprawiły łatki. Niestety legendarny już problem z psującym się stanem zapisu nadal ma się dobrze. Po przejściu czwartego epizodu i rozpoczęciu piątego, postanowiłem (w połowie tego ostatniego) rozpocząć go od nowa, żeby sprawdzić, czy pewien wybór, oferowany przez grę, cokolwiek zmieni. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się jednak, że nie ma możliwości zrestartowania epizodu w trakcie jego trwania! Musiałem zresetować poprzedni i przejść go od nowa, tylko po to, żeby okazało się, że gra, z wiadomych tylko sobie przyczyn, nie tylko nie powiązała moich wyborów z czwartego epizodu z początkiem piątego, ale nawet wymazała decyzje podjęte przeze mnie w epizodzie pierwszym, pozostawiając tajemnicze luki w wyborach.

W ten sposób Harvey Dent w City of Light miał nieskazitelnie piękną facjatę, mimo że w poprzednich odcinkach uległ wypadkowi. Dało mi to do myślenia, bo mimo że nigdy nie stał się dosłownie Dwiema Twarzami, i tak ucierpiał na rozdwojenie jaźni – scena z konfrontacją z nim rozegrała się identycznie jak za pierwszym razem, kiedy ją oglądałem, a kiedy były prokurator nie miał połowy twarzy! A więc znowu – wybory nie mają większego wpływu na przebieg zabawy, choć delikatne zmiany są zaimplementowane w rozgrywkę. Podejrzałem na YouTube, że główny wybór z odcinka czwartego wpływa na to, jak wyglądać będzie pierwsza misja w finale. Ale to małe pocieszenie, skoro Harvey nawet jako Harvey dostaje świra i zmienia się w złoczyńcę. Dajcie nam prawdziwe wybory i naprawcie ten cholerny system zapisu, Telltale!

Jestem bardzo zawiedziony, bo przez moment uwierzyłem, że to może być najlepsze, co spłodziło studio od czasu The Walking Dead. Nawet jeżeli uznamy, że gry od Telltale „po prostu takie są”, to nie można przymykać oka na lenistwo i błędy. Każdy epizod posiada głupią mechanikę śledztwa, która ubliża nie tylko inteligencji gracza, ale i samego Batmana, zaś śledztwo w ostatnim epizodzie to po prostu kpina „Porwali Alfreda, sprawdzę więc, jak to się stało, że go porwali, zamiast natychmiast ruszyć mu na pomoc… Hmm, po szczegółowo przeprowadzonym śledztwie, doszedłem do wniosku, że go porwali”. Naprawdę? I dlaczego, naprawdę dlaczego, każecie nam dalej bawić się z QTE? Nie lepiej po prostu wyreżyserować ciekawą sekwencję akcji i dać ją graczom obrzejrzeć? Gdyby chociaż to QTE pozbawione było błędów, ale nieeee – czasem przy wykonywaniu tych „karkołomnych” kombinacji reaguje zarówno lewy, jak i prawy grzybek pada, a czasem tylko prawy. Bo tak. Testerzy najwyraźniej mieli wolne, kiedy nad tym pracowano. Ja w takim razie też robię sobie wolne od waszych gier, narnia! O kurde, mam nadzieję, że właśnie nie podsunąłem im pomysłu na kolejną grę.

Autor: Prez

Platforma: PC / PS4 / Xone

Batman: The Telltale Games Series – Guardian of Gotham / Deweloper: Telltale Games / Wydawca: Telltale Games / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od Telltale Games.

TwitterFacebook
  • Paganum

    Prez, zamiast męczyć się z grami Telltale, zagraj w „The Descendant”.
    Co prawda „The Descendant” wygląda jak kolejny tytuł z katalogu Telltale, ale mile zaskakuje pod względem fabularnym i aktorskim. Poza tym niewiele kosztuje (chyba nadal jest w którymś bundlu Indiegala).

    • Prez

      OK, kupiłem!

  • ryuk

    Grałem na ps4 i technicznie nie było źle dopiero na początku piątego odcinka był bardzo duże spadki płynności.Już przestałem się łudzić że wybory w ich grach będą miły jakieś większy wpływ na fabule raz się dałem na to nabrać importując zapis z pierwszego sezonu truposzy do drugiego a potem grałem jeszcze raz bez niego i było tak samo.