Baltica za Horyzontem – wrażenia z eventu Horizon Zero Dawn

Co właściwie czeka na Horyzoncie ?

Ok, umówmy się – gdzieś z tyłu głowy pojawiła się myśl, że fajnie byłoby dostać zaproszenie na jakąkolwiek oficjalną imprezę związaną z Horizon Zero Dawn. Bo skoro mój cosplay spodobał się polskim graczom, to dlaczego nie miałby spodobać się na arenie międzynarodowej ? Nie była to jednak myśl dominująca. Zdawałam sobie sprawę z tego, że są stroje lepsze od mojego.

Aż któregoś pięknego wieczoru…

Wychodzę z siłowni, sprawdzam co w Internecie piszczy i oczom nie wierzę – w wiadomości prywatnej na moim fejsbukowym fanpejdżu widnieje zapytanie o chęć udziału w imprezie promującej Horizon Zero Dawn, organizowanej przez europejską centralę PlayStation i Guerrilla Games w Amsterdamie. Data imprezy: 23-24 styczeń 2017. Czy to aby na pewno wiadomość do mnie? Przecież w samej Holandii mają ze dwie cosplayerki Aloy. Po co wydawać kasę na kogoś z innego kraju? Jak się później okazało, było nas w sumie sześć, ale do tego przejdziemy później.

Kolejna moja myśl – samolot? Jak mam spakować łuk? Toż to dziadostwo się w walizkę nie zmieści. Nie ma również mowy o tym, aby go rozłożyć na części. Skończyło się na wycieczce pociągiem z Berlina do Amsterdamu. Błogosławiony wybór mój – Monika Paplińska z PlayStation Polska poinformowała mnie o spowodowanych mgłą opóźnieniach i anulowanych lotach z Polski. Goście zaproszeni z Londynu również mieli problemy z dotarciem na czas. Ale jako że w naturze zawsze równowaga musi być zachowana, moje połącznie powrotne z przesiadką w Hannoverze zaliczyło opóźnienie w wyniku kolizji innego pociągu na trasie z ciężarówką.

Do sedna !

Zaproszono pięć cosplayerek – Raven Star z Holandii, Ibelinn z Norwegii, Miss Skunk z Niemiec oraz – NIESPODZIANKA! – Margaret oraz mnie z Polski. O tym, że nie będę jedyną Aloy na imprezie w Amsterdamie, zorientowałam się po tajemniczym twicie Raven w stylu ‘Mam dla was niesamowite wieści, szczegóły wkrótce!’, który pojawił się tego samego dnia, w którym dostałam zaproszenie na imprezę. Jako że później padła prośba o nie zamieszczanie żadnych informacji na temat eventu w social media aż do momentu jego rozpoczęcia, żadna z nas nie pisnęła więcej słówkiem.

Pierwsza część eventu, w poniedziałek 23-go Stycznia, to czas dla mediów w studiu Guerrilla Games, bez udziału cosplayerek. Zjechałyśmy do hotelu w Amsterdamie po południu (poza Margaret, która ze względu na zmianę lotu dołączyła do nas dopiero około godziny 20:00) i po „odprawie” dokonanej przez naszego koordynatora z Manifest London (agencja eventowa pracująca na zlecenie PlayStation) oraz pierwszych wspólnych zdjęciach, zawieziono nas na wieczorną imprezę w Sugar City – zaadoptowanych na potrzeby imprez hal po byłej cukrowni.

Na wejściu przywitali nas pracownicy Guerrilla Games, w tym sam Hermen Hulst. Ich radość na widok żywych Aloyek była nie do opisania, a na pierwsze zdjęcia i ujęcia na potrzeby relacji filmowej nie trzeba było długo czekać. Chwilę później, dosłownie „znikąd” pojawili się bębniarze z Circle Percussion, nadając imprezie niepowtarzalny klimat, typowy dla plemiennego charakteru samej gry. Zespół usłyszycie również na ścieżce dźwiękowej Horizon Zero Dawn. Goście zjeżdżali się. Ku mojej uciesze pojawiły się polskie twarze – Monika Paplińska z PlayStation Polska, ekipa z PSX Extreme oraz Spider’s Web. Do naszego grona Aloyek niespodziewanie dołączyła szósta cosplayerka – Nadia Baiardi z Włoch.

Źródło: Hermen Hulst, Guerrilla Games

Pierwszym punktem imprezy był występ wspomnianych bębniarzy.

Co należało do naszych zadań? Powitanie gości na imprezie, towarzyszenie podczas strzelania z łuku oraz w trakcie zdjęć na tle greenscreen’a w stworzonych przez Manifest London elementach strojów postaci z gry (oraz niekiedy z moim łukiem i włóczniami innych Aloyek). Miałyśmy zmieniać się na stanowiskach co godzinę. Niestety – albo stety – zacny plan wziął w łeb w momencie zakończenia się występu bębniarzy i pojawienia się Watchera (tak, TEGO Watchera, którego do tej pory można było zobaczyć jedynie na zdjęciach i filmach zza oceanu). Kiedy tylko zrobiło się trochę miejsca, postanowiłam – jako pierwsza z Aloyek – zachować się jak postać w którą się wcielam i podeszłam do maszyny, odgrywając mini-scenkę, którą możecie zobaczyć na filmikach poniżej. Było to totalnie improwizowane. Z każdym kolejnym krokiem maszynę „przejmowały” inne Aloyki i tak wymieniałyśmy się co chwilę.

Co do samej maszyny: według informacji od Hermena, pancerz to ok 50-60kg, a „aktorzy” wewnątrz, są w stanie poruszać się w nim przez około 20-30 minut. Wymaga to jednak niezłej kondycji i nie jest tak proste jak się wydaje. Watcher wydaje dźwięki zgodnie z tym, co można usłyszeć w grze i w zależności od trybu w jakim jest – zmienia się kolor jego oświetlenia na pysku. Czerwony to tryb walki, niebieski to Watcher przeprogramowany na naszego sojusznika. Co do żółtego, nie jestem pewna i niestety nie dopytałam, ale według mnie to tryb obserwatora / monitorowania terenu. Ruchy zwierzaka są idealne i jak żywcem wyjęte z gry, co można zawdzięczać aktorom wewnątrz zbroi. Watcher wychodził z backstage’u kilkukrotnie, więc każdy miał szanse sfilmować go, bądź zrobić sobie zdjęcie. Pod koniec imprezy atmosfera rozluźniła się na tyle, że zwierzak postanowił potańczyć sobie w towarzystwie Aloyek. Domagamy się takiego DLC do gry!

Kolejną niespodzianką, poza bębniarzami, był występ wokalistki Julie Elven, która wykonała, znany z trailerów do Horizon Zero Dawn, motyw przewodni. Na potrzeby imprezy muzykę z gry remixowali panowie z The Flight.

Źródło: Miss Skunk

W międzyczasie nie obyło się bez wywiadów, w tym dla centrali PlayStation, która z wypowiedzi wszystkich cosplayerek złoży jeden, wielki wywiad. Osobiście udzieliłam także wywiadu chłopakom ze Spider’s Web i pozowałam dla gości z hiszpańskiego i japońskiego PlayStation. Spróbowałam swoich sił w strzelaniu z łuku – niestety, ze względów bezpieczeństwa, strzały zakończone były gąbką nasączaną farbą, która odbijała się od tarczy zostawiając ślad. Proponowałam Watcherowi napój (nie chciał) i uwieczniłam na filmiku przyozdobienie go w identyfikator jednego z pracowników Guerrilli.

Pierwszy dzień dobiegł końca, wszystkich uczestników imprezy, z cosplayerkami włącznie, odwieziono do hotelu. Czekała mnie pobudka o 6:00 i jedyne pięć godzin snu, aby ponownie wcielić się w Aloy, spokojnie zjeść śniadanie i udać się ze wszystkimi do studia Guerrilli. Ale sen jest dla słabych, prawda ?

Dzień Drugi, czyli testerka vs deweloperzy

Przyjazdu do studia nie mogłam doczekać się z wielu powodów. Po pierwsze – nigdy nie byłam w firmie, w której tworzy się gry komputerowe (albo tego nie pamiętam). Po drugie – czekał na mnie gameplay samej gry. Po trzecie – mogłam ekipie deweloperskiej i testerskiej zadać szereg technicznych pytań, aby dowiedzieć się, czy proces wytarzania produktu, jakim jest gra komputerowa, różni się od tego, z czym mam kontakt na co dzień jako tester. Zatem niedługo po oddaniu swoich tobołów weszłam do pierwszego pomieszczenia, w którym znajdowali się deweloperzy. Rozmowę zdominował temat powstawania mojego stroju.

Gości oficjalnie przywitał John Gonzalez, znany między innymi z pracy nad Fallout: New Vegas, a teraz zasilający szeregi Guerrilla Games. Zgodnie z podpisanymi przez nas dokumentami NDA (non-disclosure agreement, czyli klauzula poufności), poinformowano nas o tym co możemy, a czego nam nie wolno. Przedstawiono nam atrakcje które na nas czekają, a wśród nich najważniejszą oczywiście była możliwość zagrania w Horizon Zero Dawn. Mieliśmy dostęp do około trzech godzin rozgrywki, w trakcie których naszym zadaniem było ukończenie kilku głównych misji, a gdyby zostało nam jeszcze trochę czasu, mogliśmy zająć się eksploracją terenów, po których poruszać się może Aloy.

Po lunchu twórcy zmienili build i dostępne były inne etapy gry, ale osobiście pograłam tylko na początku i to może godzinę z hakiem. Nie chciałam sobie psuć rozrywki, jaka czeka mnie w domu, gdy gra ukaże się na rynku. Nie będę wam niczego spoilować. Powiem tyle – jest po czym biegać. Jeśli graliście w gameplay dostępny na Warsaw Games Week 2016, będziecie zadowoleni z postępu jakim jest rozwój grafiki w grze. Powinna wam się również spodobać motoryka Aloy oraz rozbudowany system walki, czy modyfikacji broni. Koniec! Ani słowa więcej na temat samej gry!

Nie samą grą człowiek żyje

W międzyczasie rozpoczęło się oprowadzanie cosplayerek po studiu i prezentacja poszczególnych zespołów odpowiedzialnych za tworzenie gry. Oczywiście znowu byłam zajęta czymś innym i trzeba mnie było zagonić do pozostałych dziewczyn, ale – jak już wspomniałam – moim celem podczas tej wizyty nie było samo wzdychanie nad grą. Dlatego też zostawałam sobie z różnymi pracownikami, zadając im pytania dotyczące tworzenia Horizona, by potem ponownie dołączyć do pozostałych dziewczyn.


Nie da się ukryć, że dla każdego z pracowników – bez względu na dział, w którym pracowali i za co byli odpowiedzialni – ujrzenie pięciu wcieleń (pięciu, bo tego dnia Nadia się nie przebrała) Aloy na żywo będzie dla nich pamiątką na całe życie. Gra się jeszcze nie ukazała, a tu takie rzeczy się dzieją ! Wraz z designerami i grafikami robiłam sobie żarty, że teraz jest czas aby zrzucić na nich winę za te elementy stroju, które nie chcą się na nas trzymać z taką łatwością, z jaką trzymają się na komputerowej Aloy.

Tu zatrzymajmy się na chwilę przy naszych strojach. Po zdjęciach widać gołym okiem – kilka lasek w tej samej kiecce. Czy jednak aby na pewno? Tylko pozornie. Tak naprawdę każda z nas użyła innej techniki, innych materiałów, nie wszystkie miałyśmy peruki. Więc tak – wyglądałyśmy tak samo, ale jednocześnie tak bardzo różniłyśmy się od siebie.

Tego dnia oczywiście goście korzystali ile mogli – robiono nam zdjęcia i przeprowadzano z nami wywiady. Udało mi się także poznać Leszka Szczepańskiego, dewelopera Guerrilla Games, z którym obserwowaliśmy się na Twitterze od jakiegoś czasu.

Źródło: Monika Paplińska, PlayStation Polska

Czas pędził jak szalony, dlatego odpowiednio wcześniej zajęłam się pakowaniem łuku, aby wyrobić się na pociąg powrotny. Goście powoli opuszczali Guerrilla Games, ekipa fotografów i filmowców z PlayStation od jakiegoś czasu przeglądała już materiał z dwóch dni, którego była po prostu masa. Kilka ostatnich słów zamienionych z pracownikami i przyszła pora na zdjęcie z siebie szat Aloy, by przebrać się w coś bardziej dostosowanego do naszego świata i panującej na zewnątrz temperatury.

I to jest to! Finito! Koniec niesamowitej, dwudniowej imprezy pod szyldem nadchodzącego wielkimi krokami Horizon Zero Dawn.

Serdecznie dziękuję całej ekipie Guerrilla Games za ciepłe przyjęcie, pracownikom PlayStation z całego świata, a przede wszystkim Monice Paplińskiej, która wspiera swoich graczy i przebierańców oraz ekipie Manifest London – jesteście świetni!

Gorąco pozdrawiam również wszystkie Aloyki!

W razie niedosytu i pytań zapraszam do kontaktu:

mail: missbaltica@gmail.com
Twitter i Instagram: @Miss_Baltica
Fanpage: facebook.com/missbaltica

Źródło: Sertxu Sanchez (Twitter: @sertxusanchez), PlayStation España

  • Sebastian Rulik

    Fajna przygoda 🙂

  • Jędrzej Mąkosa

    Szanuję.