Armikrog

Kiedy dowiedziałem się od Preza, że napiszę swój pierwszy tekst o grze na PS4, byłem bardzo zadowolony. Jeszcze więcej szczęścia przyniosła mi wiadomość, że będzie to Armikrog, którego nie było mi dane ograć wcześniej. Wiedziałem, że jest to duchowy spadkobierca The Neverhood (1996) i odpowiada za nią Doug TenNapel, czyli sam ojciec pierwowzoru. Patrząc na pozostałe wiodące postacie z Pencil Test Studios byłem pełen optymizmu. Terry S. Taylor odpowiada po raz kolejny za ścieżkę dźwiękową, a Mike Dietz oraz Ed Schonfield ramię w ramię stworzyli w przeszłości wraz z Dougiem The Neverhood i Earthworm Jima. To po prostu musiało się udać, prawda?

Czym jest Armikrog? To przygodówka typu point & click, w której naszym protagonistą jest kosmiczny podróżnik, Tommynaut a towarzyszy mu wierny psiak Dziub-Dziub. Czemu zamiast siedzieć na tyłku szwenda się po kosmosie? Uwaga, teraz fabuła będzie gęsta jak mgła ograniczająca widoczność do kilku metrów – bo jego rodzinnej planecie grozi zagłada i musi on znaleźć P-tonium (taki tam minerał, który jest ciężej znaleźć niż dobry legendarny przedmiot w Diabolo III w czerwcu 2012 roku). To w zasadzie wszystko, co powinienem napisać o fabule, żeby więcej nie zdradzać.

Początek gry to awaryjne lądowanie i jeden z nielicznych tekstów, które zapadły mi w pamięć. Kolejne wydarzenia to dość naciągane zbiegi okoliczności – znajdujemy niemowlę, które co jakiś czas płacze, a my mamy dla niego grającą zabawkę (po cholerę brał ją ze sobą nasz bohater, hmm?) no i oczywiście kwintesencja – pożądany minerał jest dokładnie tam, gdzie wylądowaliśmy. Szok, prawda? No ale dość marudzenia, w końcu Prez pomyśli, że mam permanentny zespół napięcia przedmiesiączkowego i ciągle mi coś nie pasuje. Przygodówka to zagadki, a ja je lubię. I jest tu kilka naprawdę fajnie zrobionych, w których trzeba wysilić szare komórki. Znajdą się też prostsze dla rozluźnienia. Pod tym względem za bardzo nie mam się do czego przyczepić, bo kilka razy zawiesiłem się na parę dłuższych chwil, żeby pomyśleć co dalej. Nie ma też odczucia przeciągania ich na siłę w celu wydłużenia czasu gry. Znowu jednak – kiedy ogarniemy mechanikę zagadek (nie powinno zająć to zbyt wiele czasu) wiemy co i jak dalej. Mało tego – gra praktycznie nie pozwala nam popełnić błędu.

Warto zatrzymać się na chwilę i wspomnieć o wykonaniu tego tytułu. Postacie oraz lokacje wykonano z plasteliny. Animacje to efekt animacji poklatkowej (jeśli wierzyć Internetom jedna sekunda takiej animacji to około 20 zdjęć). Biorąc pod uwagę efekt końcowy w postaci gry, chylę czoła. Potężne ilości roboczo godzin pochłonęła praca nad całością wykonania. Dzięki temu gra jest ładna, płynna, a także szybko się ładuje. Wiem, że to może niewiele (wszak graficznie to nie Wiedźmak ani inne Fajnale), ale moje PS4 ani razu nie wydało głośniejszego dźwięku podczas obcowania z grą. Patrząc od strony technicznej jedyny niewielki mankament to okazyjne, brzydsze obrazki podczas cut-scenek. Mała ciekawostka – Tommy, podobnie jak Klaymen z The Neverhood, wszystkie podniesione przedmioty chowa do swojego brzucha. Takich smaczków, które mają nam przypominać – Hej, pamiętaj o The Neverhood, koleś! – jest więcej, ale nie będę ich zdradzać.

Muszę poświęcić mały akapit na ekwipunek w tej grze. A w zasadzie to na jego brak. Podnosimy przedmioty, które mają nam pomóc w zagadkach, prawda? No ale kuźwa mać, czemu nie mam żadnego podglądu? W późniejszym etapie są miejsca, gdzie wydaje się, że można czegoś użyć. No właśnie, wydaje się i nic więcej z tego nie wynika. To irytuje i tylko utwierdza w przekonaniu, że gra nie pozwoli nam popełnić błędu. Szkoda, bo to kolejna rysa na tym tytule.

Koniec końców, Armikrog mógł być świetnym tytułem. Mógł, ale nie jest. Zauważyliście, że narzekam prawie od początku? Osobiście zawiodłem się potwornie – widząc nazwiska twórców oczekiwałem sporo więcej. Zawiodą się też ci, którzy grali i którym podobał się The Neverhood. Idąc dalej – gra jest potwornie krótka, humoru jest niewiele, zagadki powtarzalne (pomimo tego, że są niezłe), brak podglądu ekwipunku to największe mankamenty gry. Z rzeczy na plus – oprawa graficzna, nienajgorszy dźwięk, zagadki no i winda ośmiornica, bez której to wszystko byłoby bez sensu 😉 Ostatecznie – nie będzie mega spoko 6/10. Armikrog to kolejna gra, w której zmarnowano potencjał, z której można było wyciągnąć więcej. A tak to mamy takie meh…

Autor: Krzysiek „Hader” Tałajczyk

Platforma: PC, PS4, Xone.

Armikrog / Deweloper: Pencil Test Studios / Wydawca: Versus Evil / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od Plan of Attack.

  • Blaze OniShiAku

    Jak będzie na jakieś promocji u Sony to się skuszę, mam słabość do tego typu tytułów. Bardzo dobra recenzja.