Antihero – recenzja czytana

Mam z Antihero spory problem. Wiecie dlaczego? Bo zawsze od siebie wymagam, by tekst był jak najdłuższy i dawał czytelnikowi jak najwięcej informacji o grze, bez zbędnych spoilerów. By tenże czytający tekst osobnik mógł sobie po ostatnim akapicie powiedzieć – kupię / nie kupię. Co jednak mam zrobić w sytuacji, w której gra nie oferuje zbyt wiele, wszystkiego jest za mało, a kampania do długich nie należy? Będę próbował was nie zanudzić i przedstawię konkrety, dlaczego macie tej gry nie kupować.

Zalety gry

Tim Conkling stworzył tytuł na pierwszy rzut oka ciekawy. Osadzona w epoce wiktoriańskiej turowa strategia może przyciągnąć uwagę, prawda? Na dodatek w grze nie jesteśmy po stronie dobra, a wcielamy się w przywódcę jednej z niewielkich gildii złodziei i mamy jeden cel – pełne kieszenie złota. Wszystko wygląda dobrze, dopóki nie zaczniemy się zagłębiać w grę, ale o tym za moment. Dodam tylko, że w grze jest kampania, tryb online, pojedynki przeciw AI oraz pojedynki w trybie Hot Seat. Czas na konkrety – grafika. W tym aspekcie Antihero ma u mnie plusa. Oprawa jest delikatnie przerysowana, ale miła dla oka. Budynki różnią się od siebie, więc szybko można nauczyć się je rozpoznawać i pamiętać, który daje jaki profit. Rzut izometryczny jest w sam raz. Audio w grze nie zapadnie wam w pamięć, ale też nie będziecie mieli ochoty wyłączyć go po 15 minutach. Jest po prostu ok. I na tym mogę zakończyć wymieniać pozytywne aspekty dotyczące tej gry. Czas na moją specjalność – czepianie się i bycie marudą.

Marudzenie, powód pierwszy – jednostki.

Na pierwszy ogień – nasza „armia”. Są to: Urchin – wyglądający jak dziecko osobnik, który po zajęciu konkretnego budynku daje nam bonus w postaci dostarczenia złota, latarni (jedyne surowce w grze) lub obniżenia kosztów przywołania innych jednostek; Gang – goście od robienia „porządków” z wrogimi jednostkami; Thug – może pilnować części mapy, by nikt nie przeszedł dalej lub dołączyć do gangu, czyniąc go silniejszym; Saboteur – podkłada pułapki w budynkach oszałamiając wrogie jednostki jeśli te próbują go przejąć; Truant Officer – woźnica, który zabiera z budynków wrogie dzieciaki i się ich pozbywa; Assassin – jego atak zabiera 6 punktów życia (w zasadzie zabija każdą postać, na którą go naślemy) oraz Master Thief – prześwietla wrogie i neutralne budynki, dzięki czemu wiemy, jakie bonusy dodają i okrada je ze złota oraz latarni. I to wszystko. 7 jednostek, którymi sterujemy. Często podczas kampanii nie mamy nawet możliwości skorzystania ze wszystkich. Słabo? Czytajcie dalej.

Powód drugi – budynki.

Profity daje nam jedynie 6 miejsc. Bank daje sztukę złota co turę (trzy jeśli w środku siedzi 3 naszych dzieciaków). Trading House wzbogaca nas o 1 latarnię co turę (dwie, gdy oblega go 3 małolatów). Church napełnia nasz skarb o sztukę złota co turę i daje punkt zwycięstwa gdy jest w pełni osadzony naszymi dzieciakami. Strangefellows Pub sprawia, że Thug kosztuje sztukę złota mniej lub daje powyższym oraz gangom kolejny punkt zdrowia przy trójce Urchins w środku. Estate ma same skarby, zrabowanie go daje nam odpowiednio 4 lub 2 sztuki jednego z surowców zależnie od kupionego przez nas ulepszenia. Orphanage zmniejsza koszt produkcji dzieciaków, a w pełni przez nich oblężony pozwala im wykonywać czynności Truant Officera.

Powód trzeci – niewielki rozwój Master Thiefa.

Tu jest jeszcze biedniej. Jeśli spojrzycie na screen z dostępnymi ulepszeniami to sami zobaczycie, czemu poświęcam temu osobny akapit. Mamy tu trzy drzewka rozwoju, po kilka opcji każde. Niestety większość z nich odpowiada za możliwość odblokowania kolejnych jednostek. To mocno zmniejsza ilość usprawnień dla naszego maestro złodziei, a na dodatek w każdym kolejnym rozdziale, na które podzielona jest kampania, wszystko trzeba robić od nowa.

Znalazłem jeszcze jakiś pozytyw.

Jest nim sposób, w jaki możemy odnieść zwycięstwo. Każda z misji ma swoje określone punkty wygranej, które trzeba zdobyć. Te dostajemy za konkretne czynności. Bribe (łapówka) – mamy trzy użycia na misję, a każde z nich kosztuje więcej latarni (odpowiednio 5, 7 oraz 9). Blackmail (szantaż) – zdobywamy tylko przy pełnym oblężeniu kościoła przez dzieciaki. Assassination Contracts – w największym skrócie – zabijamy miejskich urzędników. Każdy kolejny jest trudniejszy do zabicia z racji obstawy, która jest coraz większa po naszych zabójstwach ich pobratymców. Pozostały jeszcze Special Points, które to są różne i nie trafiają się zbyt często. Wymagają określonej czynności podczas przechodzenia konkretnego rozdziału.

I takie właśnie jest Antihero. Krótkie, niezbyt udane i bez polotu. I to nawet pomimo niezłej oprawy audiowizualnej, czy możliwości kombinowania z punktami zwycięstwa. Moim zdaniem w tej grze WSZYSTKIEGO powinno być przynajmniej dwa, lub trzy razy więcej. Tylko wtedy będzie to tytuł wart zakupu. A dzisiaj idźcie wydać 13,49 euro na coś innego (w chwili pisania tego tekstu trwa promocja na Steam). Na przykład na inne gry wydane przez Versus Evil, jeśli ich jeszcze nie posiadacie.

Autor: Krzysiek „Hader” Tałajczyk

Platforma : PC, Android, iOS 

Antihero / Deweloper: Tim Conkling / Wydawca: Versus Evil / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od Plan of Attack.

  • Prez

    Podobnie jak przy Diablo III: Przebudzenie Nekromantów – i tutaj dodaliśmy nowe audio – lektorem został tym razem Cooldan, któremu sztuka ta wyszła o niebo lepiej! Koniecznie posłuchajcie!

  • qwertee

    Cześć!
    Można prosić o wstawianie linka do pobrania audio pod recenzjami czytanymi? Znacznie ułatwia to wrzucenie recenzji na odtwarzacz 😉