American Truck Simulator

Szerokie autostrady, zachody słońca w Kalifornii, mruczący dźwięk kilkulitrowego silnika, country w radio i my – początkujący kierowcy spełniający (albo próbujący spełnić) swój amerykański sen. To wszystko w założeniu chcieli dostarczyć nam nam deweloperzy ze studia SCS Software, oddając w nasze ręce ich najnowsze dzieło: American Truck Simulator.


Jeśli nazwa studia SCS Software nic wam nie mówi, to już śpieszę z pomocą i tłumaczę, że od 2002 roku są to twórcy serii 18 Wheels of Steel, czyli gry, którą znają nie tylko fani kilkutonowych ciężarówek. SCS Software ma na swoim koncie również wszelkiego rodzaju inne symulatory „dużych” samochodów: Bus Driver, Euro Truck Simulator, UK Truck Simulator, Trucks & Trailers oraz kilka innych, nieco mniejszych produkcji. Wydawać by się zatem mogło, że American Truck Simulator nie jest tylko skokiem na kasę na rynek symulatorów zdominowany przez fanów rolnictwa, osoby chcące poczuć się jak kromka chleba, czy też entuzjastów pakowania ładunków wybuchowych w końcowy odcinek układu pokarmowego kozy. Jak jest w rzeczywistości? Sprawdźmy!

Zanim podzielę się z wami swoimi wrażeniami z gry, czuję się w obowiązku wspomnieć, że oprócz posiadania prawa jazdy kategorii B oraz wykształcenia w kierunku mechaniki, żadna inna cecha nie predysponuje mnie jako odpowiednią osobę do recenzji American Truck Simulator. Nie mam ciężarówki, nigdy nie jeździłem ciężarówką, nie planuję zakupu ciężarówki, do tej pory nie grałem w żaden inny symulator ciężarówki, a ostatecznie nawet za bardzo nie interesuję się krążownikami szos. Do tej pory moja jedyna styczność z samochodami ciężarowymi to przeprawa z zajeżdżającymi mi lewy pas litewskimi kierowcami na autostradzie A2. Na szczęście osoba decyzyjna (dzięki Prez) nie zdawała sobie sprawy z tego, co robi i to właśnie mi powierzyła możliwość przetestowania gry ATS.

Jak nie trudno zgadnąć, w grze wcielamy się w amerykańskiego kierowcę ciężarówki, realizującego swoje marzenia o przemierzaniu Stanów Zjednoczonych, na wygodnym skórzanym fotelu ukochanej maszyny. Sama gra oparta jest o schemat: od pucybuta do milionera. Zaczynamy więc jako podrzędny kierowca wykonujący zlecenia dla swojego przełożonego. Dorabiając się kilku dolarów kupujemy swoje ciężarówki, garaż, a następnie możemy zatrudniać kierowców, którzy będą pracować na nasz rachunek. W założeniu brzmi to naprawdę nieźle, ale w rzeczywistości nie wnosi do gry ciekawych mechanik. Prowadzenie swojej firmy przewozowej to tak naprawdę kilka kliknięć więcej w menu, które przekładają się na większe zyski. Cały wątek ekonomiczny jest o tyle realistyczny (a przez co zabawny), że większość inwestycji w grze wykonujemy zaciągając kredyt za kredytem. Sami przyznacie, że idealnie wpasowuje się to w gospodarkę Stanów Zjednoczonych.

Mięskiem w grze jest oczywiście przemierzanie USA na pokładzie naszego pięknego krążownika. Pięknego dlatego, że w grze mamy możliwość dokonywania modyfikacji i ulepszania naszej ciężarówki, co jest (chyba?) standardem w tego typu grach. Gorzej wypadają jednak same Stany Zjednoczone, które w momencie premiery gry składały się tak naprawdę z jednego stanu – Kalifornii. Podczas pisania tej recenzji w darmowym DLC pojawiła się również Nevada, a docelowo w drodze jest też Arizona. Dla jednych jest to rozpieszczanie graczy darmowymi DLC, a dla drugich sprzedawania kota w worku i oferowanie wykastrowanego produktu. Ocenę takiego modelu dystrybucji pozostawiam wam.

Wspomnieć mogę tylko, że każdy dostępny w grze teren jest bardziej rozległy niż się początkowo wydaje. Dodatkowo na plus zaliczyć można zróżnicowanie terenu. Kręte boczne drogi, długie autostrady, rozliczne otoczenia zapewniają, że nawet osoby z niewielkim ADHD nie powinny się zanadto nudzić. Szkoda tylko, że budżet gry wymusił pewne uproszczenia. Duże miasta nie mają niestety swojej potęgi i nie robią na graczu wrażenia poruszania się po metropoliach, a o nieskończenie szerokich autostradach z ogromnymi rozjazdami również możemy zapomnieć. Dwa lub trzy pasy znane z polskich autostrad to jedyne, o czym możemy pomarzyć. Szkoda.

Sama jazda dostarcza przyjemnych wrażeń, szczególnie jeśli ktoś posiada porządną kierownicę. Ja niestety zostałem zmuszony do grania na klawiaturze, ponieważ używanie pada od X360 (mimo moich usilnych starań ustawień parametrów pokroju „martwej strefy”), było praktycznie niemożliwe. Przed jazdą warto również ustawić sobie w grze własną muzykę lub też ulubiony podcast, np. najnowszy odcinek rozgrywki.

W trakcie samej jazdy często przyjdzie wam, a przynajmniej mi przyszło, spotykać się z policją, głównie za przekraczanie prędkości. Mandaty wystawiane przez stróżów prawa są naprawdę dotkliwe, więc z góry radzę uważać. Reszta użytkowników ruchu drogowego nie sprawia nam kłopotu, co wbrew pozorom można uznać za wadę American Truck Simulator, ponieważ inni kierowcy są zwyczajnie nudni. Gdzie ci piraci drogowi? Gdzie szesnastoletni kierowcy, nie znający przepisów ruchu? Gdzie panie robiące sobie makijaż na światłach? Nuda, nuda i jeszcze raz nuda.

Ogólnie, przestrzeganie przepisów (oczywiście oprócz ograniczeń prędkości) dla osób posiadających prawo jazdy nie powinno sprawiać większych problemów. Warto jeździć zgodnie z zasadami, ponieważ oprócz zaoszczędzonej na mandatach gotówki, dostajemy również punkty doświadczenia, za które kupujemy dodatkowe zdolności, takie jak przewożenie ładunków niebezpiecznych i delikatnych, możliwość wykonywania dłuższych zleceń, zmniejszenie zużycia paliwa itp. Zdolności jest sześć, a każda z nich podzielona jest dodatkowo na sześć poziomów. Mała rzecz, która urozmaica rozgrywkę.

Fani jazdy ciężarówkami, a pewnie jest takich wariatów wielu, prawdopodobnie kupili American Truck Simulator już w dniu premiery, a czytając tę recenzję pukają się w głowę nad głupotami, które tu właśnie napisałem. Jeśli jesteś jednak osobą, która nie słyszała o grze, albo do tej pory zastanawia się nad kupnem to… masz ciężki orzech do zgryzienia. ATS potrafi zrelaksować, w pewnym względzie jest samograjem i świetnie sprawdza się jako tło do słuchania muzyki, czy podcastów. Jednak z drugiej strony nie jest to produkcja pozbawiona wad, a w wielu jej elementach czuć ograniczony budżet. Sam bym raczej tej produkcji nie kupił, ale waszym portfelem w tym przypadku zarządzać nie będę. Jeśli opisane przeze mnie wady są dla was mało istotne, a sam gameplay wydaje się wam interesujący, to nie powinniście żałować tych kilkudziesięciu złotych.

Autor: Deusz

Platforma: PC

American Truck Simulator / Deweloper: SCS Software / Dystrybutor: Techland / Strona Oficjalna.

Grę otrzymaliśmy od Techland – wydawcy polskiej wersji pudełkowej.