Kartka z kalendarza, 11 marca – Chrono Trigger

No i stało się, dotarliśmy do 100 Kartki z kalendarza. Fajerwerków z tego powodu nie będzie, pracujemy nad kolejnymi materiałami. Dzisiaj Jacek Kaleta dostarcza krótki tekst poświęcony Chrono Trigger, klasycznemu jRPG ery SNES-a.

Miłej lektury.

Jakub Antoniuk

Chrono Trigger

Prawie od dziecka uwielbiałem gry Square Enix, które wtedy było znane jako Square albo Square Soft. No i do tej pory twierdzę, że najlepszą serią od SS było Final Fantasy…a najlepszym Final Fantasy jest Chrono Trigger, który dzisiaj obchodzi 22 urodziny.

Wiem, że teraz wielu z Was właśnie doznaje tajemniczego samozapłonu z gniewu, ponieważ jak śmiem nazywać Chrono Triggera lepszym od Final Fantasy. Otóż mam ku temu powody. O ile przy obcowaniu z serią ostatniej fantazji zawsze wiedziałem co mnie mniej więcej czeka, tak przy Chrono Trigger wszystko była dla mnie czymś nowym. Niby JRPG jak każdy inny, ale jak już człowiek dokopał się do drugiego dna ukrytego pod całą historią, światem i mechanikami walki to, po prostu cytując klasyka musk rozbebłany„. Religia, mitologia, technologia i postapokaliptyczna wizja świata, to wszystko było tak dobrze wymieszane, że do tej pory nie znalazłem gry, która by w tak dobry sposób tworzyła ową/podobną mieszankę.

Niepodważalnym plusem była również stylistyka, za którą odpowiedzialny był Akira Toriyama. W znany sobie sposób stworzył coś, co już znaliśmy chociażby z Dragon Balla albo innego Slumpa. Miało to jednak swoją magię i było na tyle inne, że nie czułem jakobym był traktowany czymś odtwórczym. Dorzucam do tego wspaniałą ścieżkę dźwiękową Yasunori Mitsudy i Nobuo Uematsu, której słucham po dziś dzień i mam twór prawie idealny.

Jacek Kaleta